- Co byś zrobiła beze mnie?
Świeżo wychodząc spod prysznica, Ellie zauważyła kuszący
widok od strony drzwi jej sypialni. Poważnie, co mogłoby pokonać widok
nadzwyczajnie olśniewającego 28-latka nie mającego na sobie nic, oprócz białych
bokserek,trzymającego w jednej ręce żelazko, a w drugiej czarną spódniczkę.
I pomyśleć, że
on jest mój, cały mój. Miała akt małżeństwa, żeby to udowodnić.
-Ok, nie odpowiadaj. Wiem, co byś zrobiła.- Jamie pochylił
się i odłączył żelazko z gniazdka.- Wyjdziesz w pogniecionej spódnicy.
-Możliwe.- Przewiązała sobie zielono-limonkowy ręcznik
kąpielowy bezpiecznie wokół jej klatki piersiowej.- Ale ja nie muszę, prawda?
Ponieważ mam ciebie.-sięgając przez deskę do prasowania, pocałowała go w usta,
których całowanie nigdy jej się nie znudzi.
-Więc jesteś wdzięczna?- zapytał, pociągając figlarnie
krawędź ręcznika.
-Jestem bardzo wdzięczna. Dziękuję ci, dziękuję ci jak na
księżyc i z powrotem.-odpowiedziała.
-Jeśli chcesz odpłacić się za przysługę, mogę wymyślić
sposób, w jaki możesz to zrobić.
Ellie z żalem dotknęła zegarka– Ale nie mamy czasu. Popatrz na moje włosy.
Muszę się ubrać i zrobić makijaż… heej,
nie, przestań, odczep się ode mnie!- Chwyciła spódniczkę i tanecznym
krokiem odsunęła się, zanim Jamie mógłby ją zniewolić. Dziś wieczorem wychodzą
osobno. Wraz z grupą przyjaciół z pracy,
wybierała się na przedstawienie The
Rocky Horror Show*, gdzie elegancki ubiór był obowiązkowy. Stąd ta czarna
spódniczka, kupiona w zeszłym roku, w sklepie z używanymi rzeczami. U dołu miała powycinane nożycami ogrodowymi
zygzaki na Halloween’ową imprezę. Od tamtej pory leżała na dnie szafy, ale była
idealna na tę okazję, w połączeniu z natapirowanymi włosami, ostrym makijażem i
siecią na ryby.
-No więc, którą koszulę powinienem założyć? – Jamie wskazał
te, które wyprasował, podczas gdy ona była pod prysznicem.- Niebieska? czy
biała?-zapytał Jamie. Przygotowując się na szkolne spotkanie po latach w
Giuldford.
-Co myślisz o tej różowej?- powiedziała Ellie- I zobaczyła
tę minę, którą robił, kiedy poczuł się niezręcznie.
-No nie wiem
-Dlaczego nie?-zapytała.
-Bo… po prostu.Wolałbym założyć dzisiaj niebieską.-odpowiedział.
Wyjęła z szafy koszulę w kolorze fuksji i podała mu ją
potrząsając nią kusząco.- Ale ona jest piękna! Spójrz na ten kolor. Dlaczego
miałbyś nie chcieć jej założyć?
-Ponieważ nie chcę się wyróżniać i słyszeć jak wszyscy mówią
„Nie wiedzieliśmy, że jesteś gejem”
-Oh, przestań! Tylko dlatego, że jest różowa?-zapytała.
Twarz Jamiego
przybrała taki wyraz, jakby chciał oznajmić „Naprawdę mam odpowiedzieć?”
-Jest gejowsko różowa.
Dobrze, może była, ale mógł to znieść. –Kupiłam ci ją na
święta. Mogłeś wziąć ją z powrotem do sklepu i wymienić. – Ellie potrząsnęła
głową z niedowierzaniem. –Ale mówiłeś, że bardzo ci się podoba!
-Nie chciałem zranić twoich uczuć. Poza tym- Jamie ośmielił
się-Lubię bardziej na nią patrzeć niż, no wiesz …. nosić.- odpowiedział.
-Ten kolor naprawdę posowałby do ciebie.
-Założę ją wkrótce.
Obiecuję- zdjął niebieską koszulę z wieszaka i wsunął na ramiona.
-Dobra, dość tego, poczekaj do następnych świąt Bożego
Narodzenia. Żadnych prezentów. Nauczysz się nie kręcić nosem, jeśli chodzi o
mój wybór koszul.W przyszły roku niczego nie dostaniesz.-wykrzyczała.
Jamie uśmiechnął się szeroko – Czy to znaczy, że też nie
muszę Ci niczego kupować?
-Poczekaj. Jeszcze będziesz tego żałować. Nie, zejdź ze mnie!- Piszcząc ze
śmiechu Ellie cofnęła się w róg pokoju. – Mówiłam ci, nie mamy czasu!
Jamie, oplatając swoje ręce wokół jej talii przyciągnął ją
do siebie. –Czasami…- przekonująco wyszeptał jej do ucha- Musisz uporządkować
swoje priorytety i znaleźć czas.
DDDDDIIIIINDOOOONG. Dobiegł dźwięk dzwonka. Jamie złapał się
za serce osuwając się na nogach, jakby został postrzelony.
-Nie, nie, to nie fair…
-Oh, jaka szkoda. A już miałam zmienić zdanie. – Omijając
go, Ellie podeszła do okna i zerknęła na chodnik.
Todd machał do niej, a ona odwzajemniła miły gest.
-I pomyśleć, że on był kiedyś moim przyjacielem.- Jamie
otworzył okno i zawołał- Jesteś wcześnie.
-Wiem.- Todd szeroko rozłożył ramiona, wyraźnie zadowolony z
siebie.- To dlatego, że powiedziałeś mi, abym się nie spóźnił.
Jamie wywrócił oczami. –Po raz pierwszy, od dwudziestu lat
się nie spóźnił.- Podnosząc głos zawołał- Słuchaj, jesteśmy w tej chwili trochę
zajęci. Co powiesz na oddanie nam wielkiej przysługi wybierając się na 10
minutową przechadzkę wokół bloku?
-Spadaj!
-Albo coś innego, co mógłbyś zrobić.
-Nie ma szans. Przestań się ociągać i otwórz mi drzwi.-
Energicznie przestępując z nogi na nogę i pocierając ręce, Todd zawołał- Tutaj
jest cholernie zimno. Zaraz odmarzną mi jajka.
***
-Spójrz na siebie- Todd zdziwił się witając Ellie
pocałunkiem, kiedy w końcu wyszła z sypialni, ubrana i gotowa do
wyjścia.-Rozumiem. Lubię to. Do Kościoła?
-Hahaha.-Ellie kochała Todda, ponieważ był najlepszym
przyjacielem Jamiego. Od ponad dwudziestu lat byli nierozłączni. Ich osobowości
się uzupełniały, a ich wspólne poczucie humoru umożliwiło im żartowanie z taką
łatwością, że nigdy nie byli tym zmęczeni. Jamie i Todd byli znani jako duet, a
Ellie żyła w strachu, iż Todd spotka dziewczynę której ona nie polubi, bo cóż
mogłoby być gorsze od tego? Jak sobie poradzą? To mogło wszystko popsuć i nie
mogła znieść myśli, że to się stanie. Wszystko, co mogli zrobić to trzymać
kciuki i modlić się, że Todd wybierze kogoś wspaniałego.
-Dobra, jesteśmy gotowi? -
Jamie dzisiaj kierował, grzechocząc kluczykami poprowadził ich w stronę
drzwi. –Chodźmy. Gdzie mamy cie podrzucić?
Ellie ostatni raz spryskała swoje natapirowane włosy
brokatem na szczęście. – Tylko do stacji. Wszyscy spotykamy się we Frog i Bucket**
-Nie wejdziesz sama do metra tak ubrana- uszczypnął ją w
tyłek, kiedy schodziła obok niego po schodach.-Podwieziemy cię do pubu.
Bleee. Todd
skrzywił usta razem z konsternacją. – Mam w buzi lakier do włosów.
-Otwórz szeroko- wpatrując się, Ellie powiedziała- Oops.
Brokat też tam jest.
Jamie wyszczerzył zęby.–Tak to jest, kiedy ktoś spotyka się
z dziewczynami, które lubił w czasach szkolnych. Będzie mógł nawiązać
błyskotliwą konwersację.
Ellie szybko otarła drobinki brokatu z policzka Todd’a
–Niech Bóg pomoże tym biednym dziewczynom.
***
Zanim Ellie wróciła do swojego mieszkania na Hammersmith
była prawie pierwsza w nocy. Bolące od śpiewania gardło i stopy
piekące żywym ogniem oznaczały, że nocne przedstawienie było bardzo udane.
Podczas show wskoczyli na scenę i przyłączyli się do tańca wykrzykując słowa
piosenek, które wszyscy znali na pamięć. Później, wracając do Frog i Bucket na
ostatniego drinka, całą drogę śpiewali „The Time Warp”.
- Dziesięć funtów pięćdziesiąt centów, kochaniutka.-
powiedział taksówkarz.
Zapłaciła kierowcy, wygramoliła się z taksówki i rozejrzała
się, by zobaczyć czy Jamie jest już w domu. Ani śladu samochodu, ale może
zaparkował za rogiem. Dodatkowo w domu panował mrok, co mogło oznaczać, że
Jamie był już w łóżku.
Wchodząc do mieszkania, Ellie puczuła ciszę i
wiedziała, że przyszła do domu pierwsza. Ok, w porządku, ale wciąż czuła
buzującą adrenalinę. Jeżeli Jamie niedługo wróci, mogłaby go uwieść,
zrekompensować to, w czym wcześniej przeszkodził im Todd swoim „zbyt
punktualnym” przybyciem.
Ich własny żywy i oddychający środek antykoncepcyjny.
Uśmiechając się pod nosem Ellie włączyła światło w salonie. Mogłaby zrobić
tosty i puścić DVD. Zauważyła światełko migające w telefonie. Sięgając go, przycisnęła
guzik i odsłuchała wiadomości od osoby, której głosu nie rozpoznała, ale który słyszała
już wcześniej.
-Hej Jamie, co się dzieje? Stary, Tu Rodders. Co się stało z
tobą i z Todd’em? Mówiłeś, że będziesz. Zadzwoń do nas, brachu. Przegapiłeś
znakomitą noc.
Głos ucichł. Koniec. Rodders to Rod Johnson, który
zorganizował dzisiejsze spotkanie szkolne w Guildford. I dzwonił godzinę temu,
co nie miało żadnego sensu, chyba, że Jamie i Todd nie dotarli na spotkanie, kiedy
spoglądając przez okno zdecydowali, że było drętwo i wycofali się
niepostrzeżenie.
Gdyż jakie inne wyjaśnienie mogłoby wytłumaczyć ich
nieobecność? Jedyny dźwięk w pokoju, którym było tykanie zegara otrzymanego od
babci Jamiego w prezencie ślubnym, wydawał się teraz głośniejszy. Ellie odszukała telefon w torebce, który był wyłączony, odkąd
weszła do teatru pięc godzin temu.
Siedem nieodebranych połączeń. Jedna wiadomość. Jej serce
zaczęło być jak szalone i zrobiło jej się słabo.Z jednej strony coś
podpowiadało jej, że to nie może się dziać, że zaszła pomyłka, że wszystko
będzie dobrze i lada chwila Jamie będzie w domu.
Ale z drugiej strony nie do końca świadoma sytuacji Ellie
słuchała spokojnego, kobiecego głosu przekazującego wiadomość, że Jamie Kendall
uległ wypadkowi i proszącego, aby oddzwoniła jak najszybciej na podany numer. .
.
Czuła jakby ziemia osunęła jej się pod nogami, a kolejny
głos, tym razem męski radził jej, aby udała się do szpitala Royal Surrey County w
Guildford. Jamie był w tej chwili w stanie krytycznym- oznajmił ktoś przez
telefon- a w tej chwili jest przenoszony na oddział intensywnej terapii. Nie, nie, nie… on nie może….- krzyczał
głos w jej głowie.
*The Rocky Horror Picture
Show – musical filmowy w reżyserii Jima
Sharmana z 1975 roku, będący adaptacją sztuki teatralnej The Rocky Horror Show autorstwa Richarda O'Briena
**Frog
and Bucket- Nazwa pubu.
_________________________________________________________________
_________________________________________________________________
Ok. Jest pierwszy rozdział. Trochę długo mi się zeszło z tym tłumaczeniem, ale dałam radę ;)
Czekajcie na dalszy ciąg wydarzeń.
Dobranoc. Buźki <3
/K