piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział I

- Co byś zrobiła beze mnie?
Świeżo wychodząc spod prysznica, Ellie zauważyła kuszący widok od strony drzwi jej sypialni. Poważnie, co mogłoby pokonać widok nadzwyczajnie olśniewającego 28-latka nie mającego na sobie nic, oprócz białych bokserek,trzymającego w jednej ręce żelazko, a w drugiej czarną spódniczkę.
I pomyśleć, że on jest mój, cały mój. Miała akt małżeństwa, żeby to udowodnić.
-Ok, nie odpowiadaj. Wiem, co byś zrobiła.- Jamie pochylił się i odłączył żelazko z gniazdka.- Wyjdziesz w pogniecionej spódnicy.
-Możliwe.- Przewiązała sobie zielono-limonkowy ręcznik kąpielowy bezpiecznie wokół jej klatki piersiowej.- Ale ja nie muszę, prawda? Ponieważ mam ciebie.-sięgając przez deskę do prasowania, pocałowała go w usta, których całowanie nigdy jej się nie znudzi.  
-Więc jesteś wdzięczna?- zapytał, pociągając figlarnie krawędź ręcznika.
-Jestem bardzo wdzięczna. Dziękuję ci, dziękuję ci jak na księżyc i z powrotem.-odpowiedziała.
-Jeśli chcesz odpłacić się za przysługę, mogę wymyślić sposób, w jaki możesz to zrobić.
Ellie z żalem dotknęła zegarka–  Ale nie mamy czasu. Popatrz na moje włosy. Muszę się ubrać i zrobić makijaż… heej, nie, przestań, odczep się ode mnie!- Chwyciła spódniczkę i tanecznym krokiem odsunęła się, zanim Jamie mógłby ją zniewolić. Dziś wieczorem wychodzą osobno. Wraz z grupą  przyjaciół z pracy, wybierała się na przedstawienie The Rocky Horror Show*, gdzie elegancki ubiór był obowiązkowy. Stąd ta czarna spódniczka, kupiona w zeszłym roku, w sklepie z używanymi rzeczami. U dołu miała powycinane nożycami ogrodowymi zygzaki na Halloween’ową imprezę. Od tamtej pory leżała na dnie szafy, ale była idealna na tę okazję, w połączeniu z natapirowanymi włosami, ostrym makijażem i siecią na ryby.
-No więc, którą koszulę powinienem założyć? – Jamie wskazał te, które wyprasował, podczas gdy ona była pod prysznicem.- Niebieska? czy biała?-zapytał Jamie. Przygotowując się na szkolne spotkanie po latach w Giuldford.
-Co myślisz o tej różowej?- powiedziała Ellie- I zobaczyła tę minę, którą robił, kiedy poczuł się niezręcznie.
-No nie wiem
-Dlaczego nie?-zapytała.
-Bo… po prostu.Wolałbym założyć dzisiaj niebieską.-odpowiedział.
Wyjęła z szafy koszulę w kolorze fuksji i podała mu ją potrząsając nią kusząco.- Ale ona jest piękna! Spójrz na ten kolor. Dlaczego miałbyś nie chcieć jej założyć?
-Ponieważ nie chcę się wyróżniać i słyszeć jak wszyscy mówią „Nie wiedzieliśmy, że jesteś gejem”
-Oh, przestań! Tylko dlatego, że jest różowa?-zapytała.
 Twarz Jamiego przybrała taki wyraz, jakby chciał oznajmić „Naprawdę mam odpowiedzieć?”
-Jest gejowsko różowa.
Dobrze, może była, ale mógł to znieść. –Kupiłam ci ją na święta. Mogłeś wziąć ją z powrotem do sklepu i wymienić. – Ellie potrząsnęła głową z niedowierzaniem. –Ale mówiłeś, że bardzo ci się podoba!
-Nie chciałem zranić twoich uczuć. Poza tym- Jamie ośmielił się-Lubię bardziej na nią patrzeć niż, no wiesz …. nosić.- odpowiedział.
-Ten kolor naprawdę posowałby do ciebie.
 -Założę ją wkrótce. Obiecuję- zdjął niebieską koszulę z wieszaka i wsunął na ramiona.
-Dobra, dość tego, poczekaj do następnych świąt Bożego Narodzenia. Żadnych prezentów. Nauczysz się nie kręcić nosem, jeśli chodzi o mój wybór koszul.W przyszły roku niczego nie dostaniesz.-wykrzyczała.
Jamie uśmiechnął się szeroko – Czy to znaczy, że też nie muszę Ci niczego kupować?
-Poczekaj. Jeszcze będziesz tego żałować. Nie, zejdź ze mnie!- Piszcząc ze śmiechu Ellie cofnęła się w róg pokoju. – Mówiłam ci, nie mamy czasu!

Jamie, oplatając swoje ręce wokół jej talii przyciągnął ją do siebie. –Czasami…- przekonująco wyszeptał jej do ucha- Musisz uporządkować swoje priorytety i znaleźć czas.
DDDDDIIIIINDOOOONG. Dobiegł dźwięk dzwonka. Jamie złapał się za serce osuwając się na nogach, jakby został postrzelony.
-Nie, nie, to nie fair…
-Oh, jaka szkoda. A już miałam zmienić zdanie. – Omijając go, Ellie podeszła do okna i zerknęła na chodnik.
Todd machał do niej, a ona odwzajemniła miły gest.
-I pomyśleć, że on był kiedyś moim przyjacielem.- Jamie otworzył okno i zawołał- Jesteś wcześnie.
-Wiem.- Todd szeroko rozłożył ramiona, wyraźnie zadowolony z siebie.- To dlatego, że powiedziałeś mi, abym się nie spóźnił.
Jamie wywrócił oczami. –Po raz pierwszy, od dwudziestu lat się nie spóźnił.- Podnosząc głos zawołał- Słuchaj, jesteśmy w tej chwili trochę zajęci. Co powiesz na oddanie nam wielkiej przysługi wybierając się na 10 minutową przechadzkę wokół bloku?
-Spadaj!
-Albo coś innego, co mógłbyś zrobić.
-Nie ma szans. Przestań się ociągać i otwórz mi drzwi.- Energicznie przestępując z nogi na nogę i pocierając ręce, Todd zawołał- Tutaj jest cholernie zimno. Zaraz odmarzną mi jajka.

***
-Spójrz na siebie- Todd zdziwił się witając Ellie pocałunkiem, kiedy w końcu wyszła z sypialni, ubrana i gotowa do wyjścia.-Rozumiem. Lubię to. Do Kościoła?
-Hahaha.-Ellie kochała Todda, ponieważ był najlepszym przyjacielem Jamiego. Od ponad dwudziestu lat byli nierozłączni. Ich osobowości się uzupełniały, a ich wspólne poczucie humoru umożliwiło im żartowanie z taką łatwością, że nigdy nie byli tym zmęczeni. Jamie i Todd byli znani jako duet, a Ellie żyła w strachu, iż Todd spotka dziewczynę której ona nie polubi, bo cóż mogłoby być gorsze od tego? Jak sobie poradzą? To mogło wszystko popsuć i nie mogła znieść myśli, że to się stanie. Wszystko, co mogli zrobić to trzymać kciuki i modlić się, że Todd wybierze kogoś wspaniałego.
-Dobra, jesteśmy gotowi? -  Jamie dzisiaj kierował, grzechocząc kluczykami poprowadził ich w stronę drzwi. –Chodźmy. Gdzie mamy cie podrzucić?
Ellie ostatni raz spryskała swoje natapirowane włosy brokatem na szczęście. – Tylko do stacji. Wszyscy spotykamy się we Frog i Bucket**
-Nie wejdziesz sama do metra tak ubrana- uszczypnął ją w tyłek, kiedy schodziła obok niego po schodach.-Podwieziemy cię do pubu.
Bleee. Todd skrzywił usta razem z konsternacją. – Mam w buzi lakier do włosów.
-Otwórz szeroko- wpatrując się, Ellie powiedziała- Oops. Brokat też tam jest.
Jamie wyszczerzył zęby.–Tak to jest, kiedy ktoś spotyka się z dziewczynami, które lubił w czasach szkolnych. Będzie mógł nawiązać błyskotliwą konwersację.
Ellie szybko otarła drobinki brokatu z policzka Todd’a –Niech Bóg pomoże tym biednym dziewczynom.
***
Zanim Ellie wróciła do swojego mieszkania na Hammersmith była prawie pierwsza  w nocy. Bolące od śpiewania gardło i stopy piekące żywym ogniem oznaczały, że nocne przedstawienie było bardzo udane. Podczas show wskoczyli na scenę i przyłączyli się do tańca wykrzykując słowa piosenek, które wszyscy znali na pamięć. Później, wracając do Frog i Bucket na ostatniego drinka, całą drogę śpiewali „The Time Warp”.
- Dziesięć funtów pięćdziesiąt centów, kochaniutka.- powiedział taksówkarz.
Zapłaciła kierowcy, wygramoliła się z taksówki i rozejrzała się, by zobaczyć czy Jamie jest już w domu. Ani śladu samochodu, ale może zaparkował za rogiem. Dodatkowo w domu panował mrok, co mogło oznaczać, że Jamie był już w łóżku.
Wchodząc do mieszkania, Ellie puczuła ciszę i wiedziała, że przyszła do domu pierwsza. Ok, w porządku, ale wciąż czuła buzującą adrenalinę. Jeżeli Jamie niedługo wróci, mogłaby go uwieść, zrekompensować to, w czym wcześniej przeszkodził im Todd swoim „zbyt punktualnym” przybyciem.
Ich własny żywy i oddychający środek antykoncepcyjny. Uśmiechając się pod nosem Ellie włączyła światło w salonie. Mogłaby zrobić tosty i puścić DVD. Zauważyła światełko migające w telefonie. Sięgając go, przycisnęła guzik i odsłuchała wiadomości od osoby, której głosu nie rozpoznała, ale który słyszała już wcześniej.
-Hej Jamie, co się dzieje? Stary, Tu Rodders. Co się stało z tobą i z Todd’em? Mówiłeś, że będziesz. Zadzwoń do nas, brachu. Przegapiłeś znakomitą noc.
Głos ucichł. Koniec. Rodders to Rod Johnson, który zorganizował dzisiejsze spotkanie szkolne w Guildford. I dzwonił godzinę temu, co nie miało żadnego sensu, chyba, że Jamie i Todd nie dotarli na spotkanie, kiedy spoglądając przez okno zdecydowali, że było drętwo i wycofali się niepostrzeżenie.
Gdyż jakie inne wyjaśnienie mogłoby wytłumaczyć ich nieobecność? Jedyny dźwięk w pokoju, którym było tykanie zegara otrzymanego od babci Jamiego w prezencie ślubnym, wydawał się teraz głośniejszy. Ellie odszukała telefon w torebce, który był wyłączony, odkąd weszła do teatru pięc godzin temu.
Siedem nieodebranych połączeń. Jedna wiadomość. Jej serce zaczęło być jak szalone i zrobiło jej się słabo.Z jednej strony coś podpowiadało jej, że to nie może się dziać, że zaszła pomyłka, że wszystko będzie dobrze i lada chwila Jamie będzie w domu.
Ale z drugiej strony nie do końca świadoma sytuacji Ellie słuchała spokojnego, kobiecego głosu przekazującego wiadomość, że Jamie Kendall uległ wypadkowi i proszącego, aby oddzwoniła jak najszybciej na podany numer. . .

Czuła jakby ziemia osunęła jej się pod nogami, a kolejny głos, tym razem męski radził jej, aby udała się do szpitala Royal Surrey County w Guildford. Jamie był w tej chwili w stanie krytycznym- oznajmił ktoś przez telefon- a w tej chwili jest przenoszony na oddział intensywnej terapii. Nie, nie, nie… on nie może….- krzyczał głos w jej głowie.


*The Rocky Horror Picture Show  musical filmowy w reżyserii Jima Sharmana z 1975 roku, będący adaptacją sztuki teatralnej The Rocky Horror Show autorstwa Richarda O'Briena
**Frog and Bucket- Nazwa pubu.
_________________________________________________________________

Ok. Jest pierwszy rozdział. Trochę długo mi się zeszło z tym tłumaczeniem, ale dałam radę ;)
Czekajcie na dalszy ciąg wydarzeń.
Dobranoc. Buźki <3
/K